Komplet biżuterii patriotycznej: naszyjnik z krzyżykiem i bransoleta z sercem i kotwicą; czarna laka; Polska, ok. 1861 r. Zbiory Muzeum Historycznego m. st. Warszawy. Fot. Ewald Pawlak.
Korale żałobne, drewniane; drewno, metal, lakier, Polska, lata 60. XIX w. Zbiory Muzeum Historycznego m. st. Warszawy. Fot. Ewald Pawlak.
Wydawać by się mogło, że osobisty ubiór noszony przez dorosłego człowieka jest, jak najbardziej, jego prywatną sprawą. Krój, fason, kolor, ozdoby, dodatki to kwestia indywidualnego wyboru właściciela stroju, jego upodobań, gustu, zasobności portfela. Ale bywa też tak, że ubiór lub jego element służy do zaznaczenia przynależności osoby go noszącej do określonej grupy etnicznej czy wspólnoty religijnej. Zdarza się, że za pomocą stroju jego właściciel zamanifestować chce swoje poglądy polityczne. Wtedy ubranie przestaje być całkiem prywatną sprawą nawet całkiem prywatnego człowieka. Bywało już w historii, że władza państwowa decydowała się na interwencje - ogłaszając jakieś elementy stroju za nielegalne, ścigając, nakładając kary na właścicieli „nieprawomyślnych” ubrań lub dodatków do nich. Można o ty przeczytać w najstarszej (dwujęzycznej, polsko-niemieckiej) łódzkiej gazecie – „Ogłoszeniach Łódzkich/Lodzer Anzeiger”, która powstała w bardzo burzliwym okresie historii – w czasie trwającego jeszcze Powstania Styczniowego. W Królestwie Polskim władze carskie ustanowiły wtedy urząd naczelnika wojennego1, którego zadaniem było pilnowanie i egzekwowanie przestrzegania prawa i przepisów „stanu wojennego”. Na terenie utworzonego w 1864 r. Okręgu Wojennego m. Łodzi, Okolic i Powiatu Sieradzkiego naczelnikiem wojennym został Aleksander von Broemsen2. Jako Policmajster Miasta Łodzi podpisuje się major Kaliński, którego obwieszczenia i ogłoszenia policyjne stanowiły znakomitą większość zawartości „Ogłoszeń Łódzkich”. Z nich między innymi dowiadujemy się, że dla potężnego imperium carskiego całkiem pokojowe manifestowanie polskiego patriotyzmu, żałoby narodowej, przejawiające się w noszeniu stroju określonego koloru bądź niektórych dodatków, specyficznej biżuterii, były na tyle groźne, że wydano specjalne, zwalczające je akta prawne. W numerze 7 „Ogłoszeń Łódzkich/Lodzer Anzeiger” z roku 1864 czytamy: „Przypominając powtórnie mieszkańcom miasta Łodzi, ażeby nie nosili żałoby, zabronionej pod surową odpowiedzialnością, pociągająca za sobą karę pieniężną, zarazem objaśniam, czego mianowicie kobiety nosić nie powinny:
1) Sukien czarnych, oraz czarnych z białem, a nawet i kolorowych obszytych czarną taśmą – z wyjątkiem jedwabnych czarnych, których używać dozwala się tak jak i w innych kolorach.
2) Rękawków czarnych z białem, kołnierzyków białych lub chusteczek z czarnem obszyciem, kapeluszy czarnych z białemi przyborami.
3) Znaków emblematycznych, popiersi na broszkach, spinkach i t.p. kobiecych strojach, jak najmniej przy łańcuszkach i paskach.
Pomimo bowiem wyraźnego zakazu, niektóre kobiety pozwalają sobie sprzeciwiać się przepisom. Dla tego oświadczam: że jeżeli mimo ogłoszenia niniejszego, dostrzedz się dadzą które z wymienionych przedmiotów, - osoba posiadająca lub nosząca takowe, bez względu na jej stan, obok surowej kary pieniężnej, ulegnie aresztowi.
Panowie zaś będą odpowiedzialni i za służących, gdyby ci zatrzymani zostali w ubiorze żałobnym (…).”W Łodzi d (9) 21 stycznia 1864
Policmajster Miasta Łodzi: Major Kaliński
Karana była także produkcja i handel zakazanymi przedmiotami. W przypadku noszenia żałoby przez osoby dotknięte stratą kogoś z rodziny było to dozwolone pod warunkiem przedstawienia stosownego dokumentu. Czyli nie należało wychodzić na ulicę w stroju żałobnym bez zabrania ze sobą aktu zgonu „usprawiedliwiającego” żałobę.
W numerze 17 „Ogłoszeń Łódzkich/Lodzer Anzeiger” z tegoż roku policmajster Kaliński na pierwszej stronie wymienia osoby ukarane za nieprzestrzeganie przepisów stanu wojennego. I tu obok nazwisk kilkunastu łodzian ukaranych „za chodzenie bez latarki po zakazanej godzinie” czytamy: „Za noszenie Czamarki: Wyrzykowski Jan i Rogowski Franciszek po rs. 10
Za noszenie żałoby: Zdzennicki Feliks i Anczykowska Elżbieta po rs. 10
Natomiast w gazecie z 30 maja 1864 (już po upadku powstania) roku major Kaliński upomina i karci:
„W dniu 7 b.m. z podziwieniem dostrzegłem niektóre panie tutejsze, używające upornie strojów żałobnych pomimo tylokrotnych przestróg ze strony Władzy a nawet wyznaczonych dla przykładu kar pieniężnych na nieposłuszne.
Upór podobny w dzisiejszem zwłaszcza położeniu jest już nie lekkomyślnością lecz prawdziwym nierozsądkiem, z złośliwą myślą jawnego sprzeciwiania się rozporządzeniom Władzy i przepisom stanu wojennego, a zatem aby nie uszedł bezkarnie, na dostrzeżoną w żałobnym kostiumie panią Berger, pannę Rozalię Wodzicko i pannę Bronisławę Caplińską, wyznaczyłem karę pieniężną w stosunku 10 rs. na każdą z osobna, o czem podając do powszechnej wiadomości, zarazem ostrzegam, iż w przyszłości osoby uchybiające w ten sposób do nierównie większej odpowiedzialności pociągnięci będą.”
Dekret podziemnego Rządu Narodowego zwracał się do Polaków o zaprzestanie owej żałobnej manifestacji, aby nie narażać ludności na dodatkowe represje. Zwyczaj noszenia żałoby zakończył się po ogłoszonej przez rząd carski w 1866 r. w roku amnestii.4
Na marginesie: godnych kontynuatorów w tym względzie władze carskie znalazły w stróżach prawa najmłodszego polskiego stanu wojennego (1981-1983) . Bardzo malutki element dołączony do stroju odczytywany był jako zagrożenie dla władzy państwowej - Milicja Obywatelska ścigała z zapałem osoby mające przypięty do ubrania opornik, choć chyba prawnego zakazu noszenia oporników nie było.
Lektura obwieszczeń i ogłoszeń rządowych pozwala na odnotowania kolejnego problemu władz państwowych z ubiorem podwładnych. Mowa w nich o zakazie noszenia tradycyjnego stroju żydowskiego, rzecz jasna w trosce o państwo i asymilację ludności napływowej. W 1824 roku w Królestwie Polskim wprowadzono kary za noszenie tradycyjnego stroju żydowskiego, a w roku 1845 pozwolono nosić takowe stroje po uiszczeniu specjalnej opłaty. Jednak już w 1862 r. wprowadzono dla Żydów całkowity zakaz wyróżniania się ubiorem.5
„Ogłoszenia Łódzkie/Lodzer Anzeiger” w numerach 15 i 16, odpowiednio z (8) 20 lutego 1864 roku i (12) 24 lutego tegoż roku zamieszczają sygnowane przez Sekretarza Stanu, Rzeczywistego Radcę Stanu ( podpisane: Lebrun) Przepisy Rady Administracyjnej z dnia (19 czerwca) 1 lipca 1853 roku, dotyczące porządku postępowania, przy wzbranianiu starozakonnym płci obojej, noszenia ubiorów i oznak, odznaczających lud ten od ogółu mieszkańców.
Na czterech szpaltach gazety w 22 punktach wyszczególnione są typy i elementy zakazanych ubrań oraz kary za ich noszenie. Część pierwsza jest zatytułowana:
„A. Co do Żydów” i przeczytać w niej możemy m.in.:
1) Używanie ubiorów żydowskich starozakonnym mieszkańcom Królestwa jest zabronione (…). Dalej jest o ty, że zakaz nie obowiązuje rabinów i duchownych starozakonnych, ale też pod określonymi warunkami. W punkcie trzecim prawodawca precyzuje, co rozumie pod określeniem „strój żydowski”:
3) „Za ubiór żydowski, którego używanie starozakonnym jest wzbronione, uważane być mają: jedwabne, prunelowe i t.p. kapoty, pasy nad biodrami, czapki futrzane, tak zwane krymki i jarmułki, tudzież inne bez daszków, wyłącznie żydowskiego kroju, spodnie krótkie, trzewiki, nakoniec: zapuszczanie bród i pejsów, dłuższych na skroniach włosów i podwijanie onych.”
Z kolejnego paragrafu dowiadujemy się, że z jakiegoś powodu niebezpieczny dla władzy, a więc podlegający zakazowi, był nie tylko krój i fason ubioru, ale nawet konkretna tkanina:
4) „W miejsce dawnej żydowskiej odzieży, starozakonni obowiązani są nosić ubiór innym mieszkańcom Królestwa właściwy, byle do takowego nie były używane materye jedwabne lub półjedwabne, które na wierzchnią odzież starozakonnym bezwarunkowo są zabronione.”
W kwestii owłosienia męskiej głowy prawodawca postanawia:
„Wolno także starozakonnym przywdziać ubiór kroju rosyjskiego, przy którym to wyłącznie ubiorze, mogą nosić brody, ale bez pejsów. Żydom przeto noszącym się po niemiecku, to jest: przy frakach, krótkich surdutach lub paltotach, bród używać nie wolno(…). Nie należy znaglać starozakonnych ażeby przy ubiorze kroju rosyjskiego włosy na głowie koniecznie strzygli na sposób tak zwany ‘w skopku’: lecz wybór tego sposobu noszenia na głowie włosów, im samym pozostawić”. Władza postanowiła zezwolić ludności żydowskiej na noszenie strojów przypisanych do świąt i obrządków religijnych, czyli: „Za ubiory te uważać należy: białe odziewadła „Tałes” zwane, białe szaty, zwane koszulami śmiertelnymi, rzemienne przepaski zwane kłódkami, jednem słowem, odzież lub oznaki, które starozakonni, podług zasad ich wiary, zwykli przywdziewać tylko w czasie nabożeństwa, lub przy dopełnianiu niektórych obrządków religijnych (…). Żydzi mogli w dni świąteczne z powyższymi akcesoriami pokazać się na ulicy, ale nie do końca było to ‘bezpieczne”: „Władze policyjne, do dalszego rozkazu, nie mają także przeszkadzać starozakonnym udawać się w tych ubiorach przez ulicę do Bożnic i na powrót z Bożnic do mieszkań; ściśle wszakże przestrzegać należy, ażeby starozakonni w dni świąteczne i szabasu, pod pozorem ubiorów religijnych, nie używali zwierzchniej żydowskiej odzieży, tudzież czapek i jarmułek żydowskich”. Przepisy nie obejmowały bielizny i wszystkiego, co pod spodem: „Ponieważ wolą Rządu jest, ażeby starozakonni nie używali cech powierzchownych, któryby odróżniały ich od mieszkańców innych wyznań chrześcijańskich w Królestwie, nie należy przeto wdawać się w rozpoznanie tej części odzieży, która zewnątrz nie jest widzialną (…)”.
No i sankcje: „Jeżeliby który starozakonny okazał się upornym w zmianie dawnego ubioru żydowskiego, lub tez nosił brodę nie przy ubiorze kroju rosyjskiego, powyżej w art. 6 opisanym, albo nakoniec, winny sposób okazał się nieposłusznym rozporządzeniom, zmiany ubiorów żydowskich dotyczącym, ma być, stosownie do decyzji Rady Administracyjnej z dnia (2) 14 Lutego 1851 Nr.20209, znaglonym do tego nawet przez użycie przymusu osobistego(…)”.
Druga część przepisów dotyczy kobiet. (…) Za ubiór żydowski, którego używanie kobietom starozakonnym jest zakazanem, uważać należy: turbany, bindy, suknie stroju żydowskiego, pantofle kolorowe i t.p. odróżniające ubiory i ozdoby”.
Ponieważ właściwie nie było typowo żydowskiego stroju damskiego, prawodawca koncentruje się na włosach i nakryciach głowy. „Ponieważ zdejmowanie włosów z głów zamężnych kobiet starozakonnych, z woli Najwyższej jest zabronionem, naruszające ten zakaz żydówki pociągane maja być za każdą razą, do kary pieniężnej w kwocie rs.5(…). Zobowiązać protokolarnie wszystkich Rabinów i duchownych, starozakonnych, ażeby w czasie dopełnienia obrzędów ślubnych nie dopuszczali golenia żydówkom głowy(…). Bezwarunkowo zabrania się żydówkom nosić na głowie zwykle używane przez nie dla zastąpienia włosów zasłonki ze wstążek, atłasów, włóczek i t.p. też włosy naśladujące.(…)”. Dozwolone były kapelusze i czepki, noszone na głowie, byle nie ogolonej. Procedura egzekwowania od kobiet przestrzegania tych przepisów była bezwzględna i upokarzająca : „Za dostrzeżeniem kobiet starozakonnych z powyższymi zasłonkami na głowie, wzywać je jako nieposłuszne wraz z ich mężami, lub najbliższymi krewnymi, jeżeli są wdowami, do Urzędu policyjnego i w przytomności tychże , po spisaniu protokółu, zmuszać do zdjęcia rzeczonych osłonek”. Ściganie ogolonych głów było o tyle trudne, że brak włosów nie był na pierwszy rzut oka widoczny, mógł być zamaskowany jednym z dozwolonych nakryć głowy, np. czepkiem. Mógł być też spowodowany jedną z chorób, nie będących przecież rzadkością. Policja wówczas miała sobie radzić stosując nie tylko poniżające kobiety rewizje ale i wsparcie denuncjatorów: „Kobietom starozakonnym które, z powodu choroby skórnej głowy lub naturalnej utraty włosów znajdują się w potrzebie noszenia peruki z obcych włosów, wolno będzie nosić takową. (…) Rewizya głów kobiet starozakonnych w celu przekonania się czy te zakazu zdejmowania włosów nie przekraczają, dopełnioną być może tylko po otrzymaniu przez Władzę miejscową jawnej piśmiennej denuncyacyj o niestosowanie do pomienionego zakazu i nie inaczej jak w miejscowym Urzędzie, w przytomności męża lub najbliższego krewnego płci męzkiej i po spisaniu protokółu; jeżeliby zaś denuncjacja nie sprawdziła się, donoszący do odpowiedzialności prawe przepisanej pociągnięty być winien.(…)”.
Wydawałoby się, że ówczesna Łódź, czy też całe Królestwo Polskie to oazy spokoju i dobrobytu, gdzie policja nie ma co robić, więc zajmuje się ściganiem ogolonych głów i nieprawomyślnych czapek. Nie znalazłam daty zniesienia tych przepisów, ale patrząc na stare zdjęcia ruchliwych ulic Łodzi, jej targowisk i placów z końca XIX w. można zwątpić w skuteczność „antychałatowego” prawa. Doskonale na fotografiach widać, jak liczną i malowniczą grupę mieszkańców miasta stanowili Żydzi. Skąd wiemy, że to Żydzi? Po ubraniach, jarmułkach, tałesach, pejsach, brodach, perukach… Przepisy straciły ważność? Były nieskuteczne? Całe szczęście!
Przypisy:
1. Zarządy Naczelników Wojennych w Królestwie Polskim 1861-1867 (1884), Inwentarz zespołu PL, 1 239, opracowała Dorota Lewandowska, Archiwum Główne Akt Dawnych.
2. Wiesław Puś, Dzieje Łodzi przemysłowej, Łódź 1987, s. 35.
3. Robert Klimowicz, Terror carski po powstaniu styczniowym, Historia Magistra Vitae, http/historia 24 elk.pl.
4. Stefan Kieniewicz Powstanie styczniowe, Warszawa 1972.
5. Anna Owsiany, Symbolika Macew, praca magisterska, Europejska Akademia Sztuk w Warszawie, 2005 s. 5.
Biżuteria patriotyczna przedstawiona na fotografiach pochodzi ze zbiorów Muzeum Historycznego m. st. Warszawy: www.mhw.pl
adiunkt w Dziale Oświaty
Agnieszka Szygendowska
Spis artykułów dostępnych w rubryce "WARTO WIEDZIEĆ"