mapka kontakt godziny otwarcia cennik mapa strony informacje dla grup zorganizowanych
english language Szukaj

Powiedz mi co zgubiłeś, a powiem ci skąd jesteś, czyli łódzkie zguby

"Powiedz mi co zgubiłeś, a powiem ci skąd jesteś, czyli łódzkie zguby"

Przedmioty krążyły między ludźmi od zawsze, a wędrówkami tymi czym rządziły i rządzą wciąż te same, proste mechanizmy. Rzeczy zmieniają posiadaczy i miejsca pobytu wskutek kupna-sprzedaży, zagubienia, kradzieży, darowizny. Katalog rzeczy wędrujących między ludźmi oczywiście jest zmienny, a jego zawartość, zależna od czasu i miejsca na ziemi, może sporo opowiedzieć o tychże ludziach i warunkach, w jakich żyli.

Dzięki zachowanym egzemplarzom najstarszej łódzkiej gazety, Lodzer Anzeiger/ Łódzkie Ogłoszenia, mamy możliwość zdobyć nieco informacji bezpośrednio o przedmiotach (i nie tylko przedmiotach), którymi otaczali się łodzianie przed 150 laty, a pośrednio po prostu o życiu w „mieście Łodzi”.

Lodzer AnzeigerŁódzkie Ogłoszenia Jan Petesilge zaczął wydawać w roku 1863 i zakończył w 1865. Podstawową zwartość tej pierwszej łódzkiej gazety (dwujęzycznej: niemiecko-polskiej) stanowiły obwieszczenia władz carskich w gorącym czasie powstania styczniowego i okresie już po jego upadku, dotyczące rozmaitych przepisów i regulacji prawnych. Aby treść tych obwieszczeń docierała do jak największej ilości ludzi wprowadzono nawet obowiązkową prenumeratę, ponieważ ta swoista „gazeta policyjna” nie cieszyła się popularnością. W Łódzkich Ogłoszeniach publikowano też drobne artykuły oraz ogłoszenia handlowe i prywatne. Wśród tych ostatnich przeważały typowe anonse dotyczące zgub, kradzieży i znalezisk. Łodzianie tracili rzeczy całkiem typowe, jak: dokumenty, papiery wartościowe, pieniądze. Podobne rzeczy były także znajdowane, choć jak wynika z ogłoszeń, jakby nieco rzadziej. Ortografia i składnia cytowanych ogłoszeń jest oryginalna i prawie równie frapująca jak ich treść:

Pugilares zawierający: 3 kupony po 3 rb, 1 kup.rs.1 kop. 50.,4 papiery po 3 rb.,1 polski 3 rb, nowy rs. 3., marki Gajera rb 3, pojedynczych rs. 20,razem rs. 48 kop. 50.zgubiony został na drodze od Karola Jehlig do starego miasta przez Arona Breitstein z Tomaszowa. Łaskawy znalazca przez wzgląd na biednego właściciela, raczy wspomnioną zgubę złoży w Redakcyi za nagrodą rs. 3. (ŁO/LA1864,nr 121)

***

Zgubiony został w dniu 5 Września w Nowym Rynku koło jatek, woreczek skórzanny, w którym znajdowało się papierkami bankowemi rs. 17.Łaskawy znalazca raczy oddać do Redakcyi za wynagrodzeniem.(ŁO/LA 1864, nr89)

***

W dniu dzisiejszym około godziny 9 rano w blizkosci rynku nowego miasta, zgubiona została summa rb. 200 kwitkami Geyera, dwa listy, przez Hipolita Zabyskiego z Widzewa przybyłego do Łodzi . Znalazca więc tej kwoty zechce bezzwłocznie złożyć Zarządzie policyi miejscowej, w przeciwnym bowiem razie, za wykryciem, do surowej odpowiedzialności pociągniętym zostanie.(ŁO/LA 1864, nr 16)

W ostatnim ogłoszeniu warto zwrócić uwagę na środek płatniczy, jakim były „kwitki Geyera” lub „marki Geyera”. Pojawiły się one w Łodzi w okresie, kiedy odczuwalny był na rynku brak bilonu (po wojnie krymskiej 1853-56). W 1860r.Ludwik Geyer zaczął swoim robotnikom tygodniowe zarobki wypłacać drukowanymi przez siebie (także na płótnie bawełnianym) bonami, zwanymi tez „brodami” od niemieckiego Brot –chlebi. Sklepikarze teoretycznie mogli otrzymane od klientów bony zamienić w banku na pieniądze. W praktyce bardzo często Geyer kwestionował autentyczność tych kwitków i wstrzymywał wypłatę. Został mu nawet wytoczony proces, który ciągnął się latami i zakończył się już po śmierci Geyera jego … uniewinnieniem. Gubiono i znajdowano papiery wartościowe oraz obowiązujące w czasie stanu wojennego dokumenty , takie jak: paszporty, przepustki, karty stałego pobytu. Na przykład:

Mnie niżej podpisanemu, skradziony został, przez dobycie się do kieszeni, na jarmarku w mieście Lutomiersku dnia 25 Listopada (7 Grudnia) r. b . wieczorem list zastawny na rs. 150, Nr. 53503, lit: G. ukresu 3 seryi 1., z kuponami 7. Właściwe środki już uczyniłem do Dyrekcyi Głównej T. K. Z. w Warszawie. Donosząc, aby Listu takowego nikt nie nabywał, bo na stratę naraziłby się. Antoni Kołodziejski. (ŁO/LA 1864, nr 127)

***

W dniu l b.m. z gubiono kartę wolnego pobytu wydaną na imię Nikołaja Chlewskiego; znalazca raczy takową złożyć w Redakcyi Ogłoszeń Łódzkich. (ŁO/LA 1864, nr 127).

***

Paszport Israela Taubze Zduńskiej Woli zagubiony w mieście tutejszem znajduje się w Urzędzie policmajstra. (ŁO/LA 1863, nr 3)

***

W dniu 13 grudnia po południu wysiadając z powozu w mieście Łodzj przypadkowym sposobem uronione zostały dwa Listy zastawne lit. C. z siedmiu kuponami! nr. 42222,., 70114 oznaczone.(ŁO/LA 1864 nr 129)

***

Lajbuś Koniarski zgubił portmonę, w której się znajdowało: paszport wydany przez JW. naczelnika Wojennego miasta Łodzi, okolicy i powiatu Sieradzkiego, książeczkę legitymacyjną, jeden rubel papierowy i rachunek.(ŁO/LA 1864, nr 111)

***

Antoniemu Rawickiemu służącemu, zaginęła karta pobytu, że planem było dla niego przesiedlenie, łaskawy znalazca raczy odda takową w biórze policyi. (ŁO/LA 1864, nr 105)

Zdarzały się też zguby mniej poważne i zdarzali się uczciwi znalazcy:

Bilet klasycznej loteryi znaleziony został na starym rynku przez żołnierza Mikołaja Senikow. Właściciel odebra może za udowodnieniem.(ŁO/LA 1864, nr 106)

Tytułem wyjaśnienia: List zastawny, to emitowany przez bank hipoteczny rodzaj papieru wartościowego imiennego lub na okaziciela, będący przedmiotem obrotu giełdowegoii. Natomiast loteria klasyczna była poprzedniczką totolotka, pierwszą loterią pieniężną na ziemiach polskichiii. Pojawiająca się w ogłoszeniach karta wolnego pobytu/bilet wolnego pobytu była dokumentem wydawanym przez władze carskie (konkretnie przez policmajstra) w celu kontroli nad przemieszczaniem się ludności na terenie Królestwa Polskiego po powstaniu styczniowym. Treść niektórych ogłoszeń nie pozostawia wątpliwości jakiego miasta dotyczy – w latach 60-tych XIX w. to już była „całą gębą” Łódź włókiennicza:

W dniu wczorajszem od niewiadomych ludzi, którzy ratowali się ucieczką, jedną sztukę dreliszku i kilkanaście chustek małych bawełnianych, prawy właściciel, za udowodnieniem swojej własności może takowe odebra w Biórze moim.(ŁO/LA 1863, nr 6)

***

W dniu dzisiejszym jakiś nieznajomy chłopiec w mieszkaniu na ul. Piotrkowskiej podrzucił dwie paczki bawełny, które znajdują się w zarządzie Policmajstra. Prawy właściciel, za udowodnieniem, może takowe odebrać.(ŁO/LA 1863, nr 4)

***

Dziś w nocy na drodze do Pabianic zgubiony został worek z bawełną, różnego gatunku funtów 12,5, jedwabiu funt 1 koloru szamoa, 20 łokci kartonu i wagi od zegara. Zastrzegam aby takowej nikt nie kupował; łaskawy znalazca raczy takowy oddać do redakcji Łódzkich ogłoszeń za stosowną nagrodą.(ŁO/LA 1864, nr 79)

***

W nocy z dnia 31 Grudnia na 1 Stycznia, w przejeździe ze Zgierza do Łodzi, skradziono z fury 15 sztuk towaru, po większej części pieczęcią Augusta Baruch fabrykant w Pabjanicach i kartkami firmy Braci Baruch opatrzonych, a mianowicie: 12 sztuk łsukna i 3 sztuk kartunu. Uprasza się przeto każdego, któryby powziął wiadomość o sprawcy kradzieży, lub miałby poszlakę jaką, ażeby łaskawie doniósł podpisanemu za przyzwoitą nagrodę. August Baruch, w mieście Łodzi. (ŁO/LA 1864, nr 2)

(Karton/kartun, to tkanina bawełniana, główny asortyment łódzkich fabryk, sukno natomiast – tkanina wełniana, podobnie kort, półsukno zaś – półwełniana. Kolor szamoa/samoa jest jednym z odcieni brązu).

Inne anonse z kolei świadczą o tym, że rzecz działa się po prostu w mieście fabrycznym Łodzi:

Przed kilku tygodniami Drewnowicz Stanisław, wyrobnik fabryczny, powracając porą wieczorną do domu ulicą Piotrkowską, znalazł dwa tasaki kuchenne, dwanaście łańcuchów żelaznych do uździenic, cztery paczki zawiasów i jedną paczkę szrubek, wszystko roboty fabrycznej. Przedmiota te można odebrać po udowodnieniu swej własności.(ŁO/LA 1863, nr 5)

***

Dwie paki papieru do pisma znaleziono nocną porą w mieście Łodzi. Właściciel za udowodnieniem i złożeniem kosztu niniejszego ogłoszenia, może takowe odebra.(ŁO/LA 1864, nr 37)

***

W zeszłym tygodniu z podwórza domu Nr. 7 przy Nowym Rynku położonego, skradziono kilka półoksewtowych beczek porterowych i do piwa bawarskiego; beczki owe pochodzą z browarów warszawskich. Ktoby o takowych powziął wiadomość i doniósł składowi domu zleceń, otrzyma wynagrodzenie po rs. 1 od każdej beczki. (ŁO/LA 1864, nr 40)

***

Kamień marmurowy, 5 ćwierci w kwadrat mający, do użytku dla cukiernika zdatny, skradziony został z podwórza przy ulicy Średniej Nr. 429. Kto udzieli pewną wiadomość o sprawcy tej kradzieży w redakcyi tego pisma, otrzyma stosowną nagrodę. (ŁO/LA 1863, nr 8)

***

Wieczorem, w fabryce Pana K. Steinert skradzione zostały, 2 mosiężne kurki, wraz z dwoma kluczami do tychże kurków. Kto wykryje sprawcę kradzieży, otrzyma stosowne wynagrodzenie.(ŁO/LA 1864, nr 9)

Lektura szeregu kolejnych ogłoszeń skłania do snucia domysłów, jak to nasze miasto naprawdę wyglądało w latach 60 XIX w., co można było zobaczyć na ulicach czy podwórkach. W roku 1865 Łódź liczyła ok. 35 tys. stałych mieszkańców (43% Niemcy, 41% Polacy, 15% Żydzi)iv.To był czas, kiedy ludności miasta nie śniło się o kanalizacji i wodociągach, doprowadzenie połączenia kolejowego było w fazie projektu. Fabryki nie zdominowały jeszcze przestrzeni miasta. Według ankiety urzędowej opracowanej przez prezydenta Traegera w roku 1860 ulice, place i zabudowania stanowiły ok. 20% powierzchni miasta. Reszta, to pola orne, łąki, lasy, ogrody i sadyv. Proporcje te zmieniały się bardzo dynamicznie na rzecz zabudowy miejsko-przemysłowej, ale w czasach wychodzenia Łódzkich Ogłoszeń znaczna część łodzian (fabrykantów i rękodzielników) posiadała nadal działki o przeznaczeniu gospodarsko-rolniczym, z wszystkimi tego konsekwencjami:


W kolonii
Żabieniec, w tych dniach znaleziony został baran; prawy właściciel może takowego odebra za zwrotem kosztów karmienia, u tamtejszego mieszkańca Krystyana Ej. (ŁO/LA 1864 nr 123)

***

Przybłąkała się świnia pod Nr. 289 przy ulicy Wschodniej. Właściciel odebrać może za udowodnieniem. (ŁO/LA 1864 nr 126)

***

W domu pod Nr. 470 u Jgnaceg Posz znajduje się zabłąkany wieprz, z dwoma czarnem łatami na krzyż, któren za udowodnieniem własności i zwrotem kosztu niniejszego ogłoszenia, każdego czasu może by odebranym.(ŁO/LA 1864, nr 131)

***

We wtorek dnia 20 b. m. wieprz biały, brudny, z czarnemi łatami, odszedłszy od stada zaginął. Ktoby takowego przytrzymał, raczy oznajmi w Redakcyi. (ŁO/LA 1864, nr 131)

***

Biała dojna koza przeszłego piątku wieczorem zginęła. Kto o niej da wiadomość Szmulowi Opoczyńskiemu w starem mieście w domu pod Nr. 121, otrzyma stosowne wynagrodzenie.(ŁO/LA 1864, nr 134)

***

W nocy ze środy na czwartek, odebrano od podejrzanej osoby (która zdołała zbiedz) dwie krowy. Znajdują się one obecnie u wójta w Bałutach i właścicielowi po potrąceniu kosztów mogą być zwrócone. (ŁO/LA 1864, nr 112)

W dniu 6 (18 ) b. m. i r. z rana na szosie do Pabianic prowadzącej, pomiędzy 10 a 11 wiorstą znaleziono 12 skór baranich świeżych. Prawy właściciel za udowodnieniem własności odebrać może w KancelarJi Inspektora Policyi Cyrkułu V- g .(ŁO/LA 1863, nr 7)

***

Przed paru miesiącami podejrzana krowa jakoby z kradzieży pochodząca, do tych czas znajduje się na utrzymaniu u Frydrycha Lanków, ponieważ po takową nikt się nie zgłasza, przeto powtórnie ogłaszając oświadczam, iż jeżeli na tydzień, od dnia dzisiejszego właściciel się nie zgłosi i nie odbierze, przez licytacyę sprzedaną zostanie.(ŁO/LA 1864, nr 91)

***

W środę zaginęły trzy białe prosiaki. Upraszam o łaskawe oddanie na stare miasto pod Nr. 28 za nagrodą. Wdowa Jeżewicz. (ŁO/LA 1864, nr 101)

***

Zabłąkało się do mnie kilka kaczek; prawy właściciel może je odebra

po zwróceniu mi kosztów za ogłoszenie i żywność, Ulica Piotrkowska Nr. 782.(ŁO/LA 1864, nr 96)

***

W zeszły piątek zabrana została na moim gruncie koza. Właściciel takowej może ją odebrać po zwróceniu kosztów poniesionej szkody. (ŁO/LA 1864, nr 74)

***

W dniu wczorajszym zajęte zostały z ogrodu z wyki pięć sztuk świni; wzywam przeto właściciela aby po odbiór, za wynagrodzeniem za szkodę zwrotem kosztów żywienia i niniejszego ogłoszenia, do niżej podpisanego zgłosił się.(ŁO/LA 1864, nr 45)

***

Sześcioro prosiaków zaginęło w środę dnia 11 maja przed południem; łaskawy znalazca, raczy takowe oddać na stare miasto pod Nr. 133, za nagrodą. Stanisław Zakrzewski. (ŁO/LA 1864, nr 40)

***

Wieprz biały spaśny, dnia wczorajszego wieczorem zaginął. Ktoby posiadało nim wiadomość raczy da zna właścicielce Szczygielskiej pod Nr. 112 przy ulicy Drewnowskiej. (ŁO/LA 1864, nr 64)

***

W nocy dzisiejszej u mieszkańca tutejszego Franciszka Borowskiego z obory zamkniętej na zamek skradziono parę wołów mających po lat 7, czerwonych, z łysamina czołach. Ktoby więc powziął jaką poszlakę o sprawcy tej kradzieży, zechce zameldowa w Zarządzie Policmajstra Miasta Łodzi, a otrzyma od właściciela tych wołów odpowiednią nagrodę.(ŁO/LA 1864, nr 4)

Miasto, to tłum, gwar, ruch. Po mieście trzeba się często i szybko przemieszczać. W owych latach w Łodzi głównym środkiem transportu były rozmaite pojazdy konne. Do Rokicin kursowały omnibusy, pocztę dowoził dyliżans pocztowy, oprócz tego jeździły miejskie dorożki (z dorożkarzami w ozdobnych uniformach), oprócz tego rozmaite prywatne furgony i powozyv. Siła napędowa wszystkich tych pojazdów, czyli konie, stawały się łakomymi kąskami dla złodziei, a także zdarzało się, że same i z własnej woli, potrafiły opuścić właściciela. Czytamy więc:

W gminie Łagiewniki znajduje się zabłąkany koń gniady wzrostu małego, lat 12 mający, z małą gwiazdką na łbie i wyrwanym ogonem. Po odbiór którego aściciel winien się zgłosić do urzędu wójta tejże gminy, gdzie będzie mu wydany za udowodnieniem własności.(ŁO/LA 1864, nr 126)

***

W dniu 11 b.m. Klacz gniada z małą gwiazdką na czole, okryta derą wypuszczona przez człowieka, pobiegłszy za miasto zginęła. Ktoby wiedziało takowej zechce da wiadomoś do apteki na Wulce, za wynagrodzeniem.(ŁO/LA 1864, nr 116)

***

W nocy z dnia 10 na 11 b.m i r. skradziono w Tuszynie trzy konie z ubiorem: 1. siwy bez odmiany 2. kary bez odmiany, 3. skarogniady. Ktoby wiedziało sprawcy tej kradzieży lub o koniach, gdzie się znajdują raczy zameldowa w zarządzie tutejszej policyi, a stosownie wynagrodzonym będzie. (ŁO/LA 1864, nr 115)

***

Dnia 13 Października w nocy z środy na czwartek, zostały skradzione trzy konie fornalskie w dominium Cybulice, powiecie łowickim, to jest: 1. Jedna ,klacz jasnokasztanowata łysa, i wszystkie cztery nogi bie do kolan, lat 5. 2. Druga, bladokasztanowata, nogę lewą, zadnią w cinie białą, lat 10, ze źrebakiem kasztanowatym czteromiesięcznym. 3. Wałach, maści gniadej, z gwiazdką, lat 9, znaki od skaleczenia, na nodze zadniej prawej. Dwa półszorki także zabrano. Temu któryby dał jaka pewną wiadomość przeznacza się nagrody.(ŁO/LA 1864, nr 105)

***

W nocy z dnia 8 na 9 b.m. przez stróży nocnych łącznie z patrolem, odbito złodziejom trzy konie maści gniadej, koło cmentarza starego, w ulicy Zachodniej; konie te każdego czasu za udowodnieniem przez właściciela w Zarządzie Policyi - mogą by odebrane.(ŁO/LA 1864, nr 38)

***

Z dnia 12 na 13 w nocy, skradziona została klacz, kasztanowata, średniego wzrostu, wraz z zaprzęgiem - znaki szczególne: koniec prawego ucha rozerwany; w razie gdyby ją kto poznał, raczy donieść Wójtowi w Bałutach, a otrzyma stosowne wynagrodzenie. (ŁO/LA 1864, nr 25)

Kolejną kategorię rzeczy gubionych, kradzionych i znajdowanych stanowiły elementy garderoby i rozmaite akcesoria. Siłą rzeczy, najłatwiej przemieszczaniu ulegały stroje wierzchnie, dlatego z ogłoszeń najwięcej dowiedzieć się możemy o tym, jakie okrycia nosili łodzianie:

Surdut sukienny zimowy, znaleziony został wraz z fajką, w cyrkule przy ulicy św. Emilii; prawy właściciel za udowodnieniem może takowy w zarządzie Policmajstra odebra.(ŁO/LA 1864, nr 123)

***

W dniu 30. Listopada jadąc z Wólki do Poczty z drzewem zaginął korzuch nowy, łaskawy znalazca raczy takowy zwróci Jakubowiczowi w domu Kempińskiego za stosowną nagrodą. .( ŁO/LA 1864, nr 123)

***

Zginął z wozu płaszcz koloru bronzowego, kołnierz i mankiety aksamitne, podszewka w drobne kraty. Znalazca raczy takowy oddać do składu papieru p. Sachsa a otrzyma wynagrodzenie.(ŁO/LA 1864, nr 135)

***

Futro junaty, czarnem suknem pokryte, zgubione zostało na szosie od rogatek do "Srebrnego Koguta". Łaskawy znalazca raczy odda takowe u p. Trautmann ,przy ulicy Piotrkowskiej N. 5813, a otrzyma nagrodę. (ŁO/LA 1864, nr 39)

W dniu 29 bm. zauważyłem, że brakuje mi futra piżmowego, pokrytego czarnem suknem. Ktoby o nim posiadał jakąś wiadomość, raczy donieść za stosowne wynagrodzenie.(ŁO/LA 1864, nr 10)

***

Onegdaj wieczorem między godziną 6 i 7, na drodze z Paradyzu do Eiserta, skradzione zostało z sanek ponszo, koloru brunatnego, z podszewką czarną - kto ma pewną wiadomość o sprawcy kradzieży, raczy się zgłosi, w Redakcyi za wynagrodzeniem Rs. 8.(ŁO/LA 1864, nr 5)

***

Futro bobrowe, zielonem suknem pokryte, 11. tego miesiąca, pomiędzy godziną 7 i 8 wieczorem, na jednej z pobocznych ulic do Manii zginęło. Uprasza się łaskawego znalazcę, aby raczył takowe za wynagrodzeniem rb. 3 w ekspedycji tego pisma złoży . (ŁO/LA 1864, nr 5)

***

W zeszłym tygodniu w rynku nowego miasta znaleziona została szuba kobieca futrem podbita, którą za udowodnieniem własności i zapłaceniem kosztu ogłoszenia odebrać można w zarządzie tutejszej policji.(ŁO/LA 1864, nr 18)

Ale nie ma rzeczy niemożliwych – okazuje się, że wędrowały miedzy ludźmi także inne części garderoby:

Na drodze z Łodzi do Zgierza zginęła zapieczętowana skrzynia, w której się znajdowało: czarna jedwabna suknia i jedwabna bluza. Kto zwróci zgubę , otrzyma od pani Kessler wynagrodzenie 3 rb.(ŁO/LA 1864, nr 135)

***

W dniu 9 b. m. i. r. Przed południem pomiędzy godziną 9 a 10 w domu Konrada Grene ze stancyi szczytowej skradziono 3 sukienki kartonowe kolorowe, jedną suknię wełnianą ciemna, spodniczkę batystową, kożuch czarny, suknem kryty i czapkę kortową. Ktoby posiadał jakąkolwiek wiadomość o sprawcy kradzieży, raczy takową udzielić w biórze W-go Policmajstra.(ŁO/LA 1863, nr 7)

***

Od osoby podejrzanej odebrano koszyk, w którym znajdowała się jedna para trzewików nowych i materya łwełniana, używana zwykle na tak zwane spódnice halki, które za udowodnieniem swej własności i zapłaceniem kosztów niniejszego ogłoszenia można odebra w Zarządzie Policmajstra.(ŁO/LA 1864, nr 37)

***

Dnia 1 b. m. między 6 a 7 z wieczora skradzione zostały w domu Bronowskiego w mieszkaniu P. Sachs następujące przedmiota własności P. Wohl będące, a mianowicie:

1) Jeden surdut nowy kortowy, koloru granatowego z białem przerabiane; 2) Jedna para spodni kortowych, koloru niebiesko białego w paski; 3) Dwa surduty kortowe z kołnierzami aksamitnemi i jedna kamizelka; 4) Sztuka sukna czarnego Nr. 1039 łokci 35 wyrobu Zgierskiego .Jeżeliby kto powziął o tej kradzieży jaką wiadomość, raczy donieść do kancellaryi 1. Cyrkułu za stosownem wynagrodzeniem.(ŁO/LA 1864, nr 24)

***

W dniu wczorajszym skradziono: kołdrę białą, poszewkężową- parę pończoch warsztackich, koszulę, dwa kołnierzyki; ktoby powziął jaką wiadomość o sprawcy kradzieży, raczy się zgłosi do Redakcyi, a otrzyma stosowną nagrodę. (ŁO/LA 1864, nr 15)

To, że giną drobiazgi i akcesoria tego typu, jak zegarki, nie jest niczym dziwnym:

W dniu 24 z. m. zgubiony został zegarek cylinder srebrny mały, łaskawy znalazca raczy takowy złoży w Redakcyi Gazety, za stosowną nagrodą. (ŁO/LA 1864 nr 124)

***

W dniu wczorajszym znaleziony został na ulicy zegarek złoty, i złożony w zarządzie policyi, gdzie za udowodnieniem własności wydanym będzie. Niemniej znajduje się znaleziony również na ulicy krzyż wojskowy srebrny S-go Jerzego i medal bronzowy na pamiątkę wojny Sewastaploskiej, po który prawy właściciel zgłosi się może. (1864, nr 133)

***

W dniu 22 b.m. w czasie objazdu wszystkich miasta, w celu wyszukania stosownych lokalów na pomieszczenie Instytutu politechnicznego i magazynu, zginęła laska do jednej z osób z Warszawy przybyłych należąca. Łaskawy znalazca raczy takową w Redakcyi złoży, za sowitą nagrodą.(ŁO/LA 1864, nr 135)

***

Idąc z hotelu polskiego na Brzezińską ulicę, zgubiony został ZEGAREK złoty i 10 rs., łaskawy znalazca raczy oddać do Redakcyi za wynagrodzeniem rs. 10. (ŁO/LA 1864, nr 87)

Lodzer Anzeiger odnotowywały także wędrówki innych, mniej pospolitych przedmiotów:

Na drodze z Brzezin do Łodzi, w odległości trzech wiorst od tego ostatniego miasta, dwaj jadący kozacy znaleźli sześć świec woskowych dużych kościelnych, które za udowodnieniem własności z zarządu policyi odebrane być mogą.(ŁO/LA 1864, nr 100)

***

W cyrkule trzecim znaleziono pięć form cynowych do świec i także odebrano od osoby podejrzanej trzy sztuki materyi wełnianej, które to przedmiota za udowodnieniem własności można odebra z Zarządu Policmajstra.(ŁO/LA 1864, nr 44)

Wśród ogłoszeń o zgubach, kradzieżach i znaleziskach odnaleźć można anonsy bardzo smutne:

W dniu dzisiejszym przez niewiadomą kobietę, pozostawiono w mieszkaniu Edwarda Pecyle dziecko płci zkiej, około dwóch lat mieć mogące. Gdyby więc kto z mieszkańcow dowiedział się o sprawczyni tego postępku, zechce zameldować o tem, zarządzie tutejszej policyi.(ŁO/LA 1864, nr 10)

W 37 roku swojego istnienia jako miasto przemysłowe Łódź osiągnęła liczbę 35 tys. mieszkańców. W 1872 roku Łódź liczy 50 000 mieszkańców, w 6 lat później 100 000vii.Tak żywiołowy rozwój demograficzny miasta pociągał za sobą pewne skutki negatywne, narastające od lat 60-tych XIX w. do wybuchu I wojny światowej. Jednym z nich był, niestety niewesoły, los łódzkich dzieci. Począwszy od ogromnej śmiertelności niemowląt i dzieci ido lat 3, spowodowanej złymi warunkami higienicznymi, epidemiami, brakiem opieki, aż po ciężką pracę w fabrykach od najmłodszych lat. Duża ilość dzieci rodziła się w związkach nieformalnych i powszechne było zjawisko porzucania niemowląt i małych dzieci przez niezamężne matki (najbliższa instytucja przygarniająca niechciane niemowlęta była w Warszawie)viii.

Na zakończenie – akcent zdecydowanie pozytywny – między łodzianami krążyły również książki :

W dniu 26 b.m. zgubił fornal z Widzewa tu w Łodzi trzy książki, pod tytułem "Nędznicy" tom 5, 6, 7., z księgarni pana Arnt. Ktoby takowe znalazł i do księgarni pana Arnt oddał, otrzyma nagrody rb. 1.(ŁO/LA 1864, nr 135)

***

Tom Piąty dziełka „Przygody czterech kobiet i jednej papugi” Aleksandra Dumas zaginął, poczciwy znalazca zechce takowy do domu pan Anstadt na ulicy brzezińskiej za stosowne wynagrodzenie oddać.( ŁO/LA 1864, nr 56).

Jakiż obraz naszego miasta z lat 60-tych XIX w. możemy zbudować po przejrzeniu tych skrawków codzienności, jakimi są drobne ogłoszenia? Na pewno, mimo wszelkich rygorów stanu wojennego, był tu gwar, ruch i krzątanina tworzone przez przemysłowców , kupców, robotników, rzemieślników, wojsko, złodziei i wszystkich szukających tu recepty na sukces. W jarmark ludzki wpisywał się gwar zwierząt gospodarskich i rozmaitej maści pojazdów. Dostrzec możemy znamiona zamożności ale także biedy i ubóstwa. Kontrasty te będą, wraz z coraz dynamiczniejszym (i od czasu upadku powstania styczniowego żywiołowym i nie kontrolowanym) rozwojem Łodzi przemysłowej, coraz bardziej jaskrawe i staną się znakiem rozpoznawczym naszej „ziemi obiecanej”.

 Agnieszka Szygendowska
adiunkt w Dziale Oświaty

 

i A. Berkowicz, Geyerowska legenda, Łódź, 1961, s. 58.

ii  Gazeta prawna. pl

iiiPierwsza loteria klasyczna odbyła się w roku 1784 i zapoczątkowała modę na takie zakłady. Cały dochód z tej pamiętnej loterii został przekazany na budowę Kolegium Pijarów i Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie www.jotf.info/historia-lotto

iv Łódź, dzieje miasta, t.1 pod red. B. Baranowskiego, J. Fijałka, Łódź 1980, s. 218

vH. S. Dinter, Dzieje wielkiej kariery, Łódź, 1965, r. XIV.

vi H. S. Dinter, Dzieje wielkiej kariery, Łódź 1965, r. XIV.

vii H.S. Dinter, Spod czarnych dymów, Łódź, 1968, s. 136

viii M. Sikorska-Kowalska, Wizerunek kobiety łódzkiej przełomu XIX/XX w., Łódź 2001, s. 67,68.

 

Spis artykułów dostępnych w rubryce "WARTO WIEDZIEĆ"

powrót do góry